ANIMO MAGAZINE

Rodzeństwo

Z Laurą Bartolomei, włoską wirtuozką sztuki, rozmawiają Dominika Rusiecka i Marcelina Widz z ANIMO Magazine.

ANIMO MAGAZINE: Jesteś z wykształcenia tancerką. Jak doszło do tego, że zdecydowałaś się połączyć taniec z teatrem lalkowym?

LAURA BARTOLOMEI: Mój taniec zawsze zawierał elementy improwizacji. Właśnie dlatego zaczęłam szukać dla siebie nowych materiałów, które mogłabym do tego tańca wpleść. Zresztą improwizacja opowiada o tym, co tu i teraz. Co się stanie, gdy zatańczymy z zezem? Albo jeśli do tańca dodamy materiał? Jak się zmieni relacja pomiędzy przestrzenią a czasem? Kiedy zobaczyłam ruszające się rzeźby Jimmy’ego, zrodziła się we mnie silna potrzeba wprowadzenia ich w ruch, tańczenia z nimi i przez nie. To był łatwy krok. Nie miałam jednak wtedy pojęcia, że zakocham się w lalkarstwie do takiego stopnia, że stanie się ono wiodącą formą ekspresji. Myślę, że posiadanie dobrej wiedzy o ciele pomaga w pracy z lalką — intuicyjnie wiesz, jak nią animować, jaką nadać jej wagę, jaką ciężkość. I w tym momencie możesz decydować o dekonstrukcji lalki, rozdarciu jej na części i złożeniu na nowo, kochając ją jak dziecko lub zabijając, jeśli zajdzie taka potrzeba.


A.M.: Jakie podobieństwa między teatrem lalkowym a tańcem zauważasz?

L.B.: Lalkarstwo i taniec to rodzeństwo poezji. Oba konstruują ulotne obrazy trwające przez chwilę — na tyle jednak długo, żeby zostały w naszych sercach. Uważam również, że oba mają wielką wagę archetypową, są głęboko zakorzenione w naszym bagażu kulturalnym i przez to mają szansę zaistnieć w każdym bycie.


A.M.: Jakie jest Twoje najciekawsze wspomnienie związane z teatrem?

L.B.: Mam ich wiele, ale tym, które odnawia się za każdym razem, gdy występuję, jest piękno relacji z obserwatorem. Jest też relacja między ludźmi, którzy współpracują, aby wspólnie zrodzić jakąś abstrakcyjną ideę. Mam szczęście doświadczać tego wszystkiego od czasu do czasu.


A.M.: A jakie jest Twoje najciekawsze wspomnienie z ANIMO?

L.B.: Noc, kiedy przyjechałam na festiwal po raz pierwszy — czułam się, jakbym wróciła do domu. Nie znałam tam nikogo, a i tak czułam się mile widziana, nikt mnie nie oceniał; jakbym była częścią tej barwnej rodziny. Myślę, że w tym tkwi prawdziwa siła ANIMO. Ciężko to wyjaśnić komuś, kto nigdy tego nie doświadczył, ale jest ono dużo bardziej satysfakcjonujące niż cokolwiek innego. My rzeczywiście robimy to z miłości.


A.M.: Czy pracujecie z La Capra Ballerina nad nowym projektem? Uchylisz rąbka tajemnicy?

L.B.: Tak, w tym roku startuję z pracą nad nowym projektem (taką mam nadzieję). Ostatnich kilka lat mój mózg był całkowicie wypompowany, nie miałam żadnej ochoty do opowiadania historii, powiedzmy, że byłam rozkojarzona życiem i pracą nad innym medium — ceramiką. Teraz mam zalążek. Będzie to odyseja ciała.


A.M.: Wasz teatr jest kilka lat starszy od ANIMO — można powiedzieć, że jesteście dla kwidzyńskiego festiwalu jak starsze rodzeństwo. Jaką dalibyście radę ANIMO na jego 20-lecie międzynarodowe i przyszłoroczne 25-lecie istnienia?

L.B.: Pozostańcie sobie wierni tak jak zawsze. To właśnie czyni ANIMO tak wyjątkowym.


A.M.: Dla nas międzynarodowość w teatrze to przede wszystkim ścieranie się wizji na kształt sztuki i wspólnotowość zrodzona z doświadczeń. Czerpiesz z takich wymian?

L.B.: Wszyscy mamy swój bagaż kulturalny, który czasami staje się za ciężki, by go nosić. Spotykanie się z pomysłami, pracą, sztuką, ekspresją i wizjami innych osób sprawia, że ten nasz bagaż staje się lżejszy i zdecydowanie bardziej interesujący. Teatr (i sztuka w ogóle) polega na takich spotkaniach i wymianach. Im bardziej kolorowa paleta, tym lepiej.



Siblings

Dominika Rusiecka and Marcelina Widz of ANIMO Magazine interview Laura Bartolomei, Italian art virtuoso.


ANIMO MAGAZINE: You are a dancer by education. How did it happen that you decided to combine dance with puppetry?

LAURA BARTOLOMEI: My dancing experience has always involved improvisation, and because of that, has involved research and exploration of different materials. Improvising is about the now, here. What happens if we dance with our eyes crossed? Or we add a material? How does the relationship between space and time change? Then, when I saw Jimmy’s moving sculptures, a strong feeling of moving it, dancing with it and being danced by it arose. It was an easy step in, but I had no idea, at that time, I would fall in love with puppetry to the point of making it my major practice. I think that having a good body knowledge really helps in working with puppets, you intuitively know how to move the puppet, how to give it his weight etc, and from that point you can decide to deconstruct the puppet, tear it apart and put it back together, loving it as a child or killing it if that’s what you need to pass a message or feeling.


A.M.: What similarities between dance and puppetry do you notice?

L.B.: Both puppetry and dance are siblings with poetry, creating ephemeral images that last a moment and then are kept in our hearts. I also think that both of them have a very strong archetypal value; it’s deeply rooted in our cultural baggage and present in every single being.


A.M.: What is your most interesting memory of working in theatre?

L.B.: I have many, but the one that renovates every time I perform is the beauty of the relationship with the receiver. Then there is the relationship between the people collaborating to give birth to an abstract idea. We are so lucky to experience all this from time to time.


A.M.: And what is your most interesting memory of ANIMO?

L.B.: The night I arrived for the first time. Somehow, it was like coming home. I didn’t know anyone, but I felt welcomed and unjudged, like I was part of this variegated family. I think this is the real strength of the Animo Festival, it’s something difficult to explain to anyone who hasn’t experienced that feeling, but more rewarding than anything else. We actually do what we do for love.


A.M.: Is La Capra Ballerina working on something new? Can you let us in on a secret?

L.B.: Yes, this year I will start working on a new idea, hopefully… Last few years, my brain has gone totally flat, I didn’t have any urge to tell a story; let’s say I have been distracted by life and working with another medium, like ceramics. Now there is a little embryo that is waiting for my brain to activate… It’s about a body odyssey. We’ll see.


A.M.: La Capra Ballerina is only a few years older than ANIMO – one can say that you are like an older sibling to our ANIMO. What advice would you give us for the 20th anniversary of being an international festival and next year’s 25th edition of ANIMO?

L.B.: To keep being true to itself, the way it’s always been. That is what makes it so special.


A.M.: For us, internationality in theatre is, first and foremost, a clash of visions about the shape of art and community born from experience. What do you take from such exchanges? What is internationality in theatre for you?

L.B.: We all have our own cultural baggage, which at times can be heavy to carry. Meeting with other people’s ideas and work, artwork, expression, and visions makes our own luggage a bit lighter, and surely more interesting. Theatre, and art in general, is about meetings and exchanges, so the more colourful the palette, the better.



Popularne posty